Archiwum miesięczne: Grudzień 2013

Przyjaciele PRFF

Logo Herbaciarnia Pikoteria

 
Filmowe Środy w Herbaciarni Pikoteria – Studio Munka – Polskie Debiuty 2012 – 2013
 
Studio Munka jest producentem debiutów filmowych, działającym w strukturach Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Profil Studia można określić jako ambitne kino artystyczne portretujące współczesność i aktualne przemiany w Polsce. Studio stawia na pracę z młodymi, kreatywnymi filmowcami.
 
Studio prowadzi jeden program dla fabularnych projektów pełnometrażowych – "Debiut Pełnometrażowy" oraz trzy programy dla krótkich metraży: „30 Minut”, „Pierwszy Dokument” i „Młoda Animacja”, poświęconych odpowiednio fabułom, dokumentom i animacjom.
W kolejne środy o godz. 20.00 będziemy prezentować w Pikoterii krótkometrażowe debiuty filmowe z lat 2012 – 2013.
 
Zapraszamy serdecznie na projekcję!
 

„Człowieczy los” trailer z Polski do Nowej Zelandii

 

 

 

Pokaz filmu o Sybirakach

Pierwsi widzowie zobaczyli zapowiedź filmu o dzieciach wywiezionych na Syberię w latach 40-tych. Przygotowuje go łomżanin Marek Lechowicz, który chce pokazać ich historię i powojenne losy.

Po podpisanej przez Stalina amnestii dzieci były przyjmowane przez inne kraje. Jednym z tych państw, do którego trafiło ich ponad 700, była Nowa Zelandia. Marek Lechowicz z operatorem Michałem Chojakiem, odwiedzili ten kraj i odnaleźli osoby, które dotarły tam z Syberii. Wkawiarni Pikoteria w Łomży, pokazali pierwsze fragmenty filmu. (pw/wsz) 
 

żródło: Polskie Radio Białystok

 

http://www.radio.bialystok.pl/kultura/wydarzenia/id/106407

 

 

„Człowieczy los” łomżyńskich zesłańców

32 godziny filmowych nagrań na potrzeby powstającego dokumentalnego „Człowieczy los” to efekt wyprawy do Nowej Zelandii dwójki łomżyńskich filmowców – Marka Lechowicza i Michała Chojaka. O swojej wyprawie i filmie opowiadali na spotkaniu w herbaciarni Pikoteria. Tam też zaprezentowano trailer filmu.
– Ten film to historia dzieci i ich rodzin, które trafiły z Łomży na Syberię – mówi Marek Lechowicz, scenarzysta i pomysłodawca filmu. – Część dzieci z tej zsyłki w czasie amnestii, kiedy powstawała armia Andersa, trafiła aż do Nowej Zelandii. Po zdjęciach w Polsce mamy teraz za sobą pierwszy etap pracy w Nowej Zelandii. To, co tam nagraliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania!

 

Łomżyńscy filmowcy wylecieli do Nowej Zelandii 24 października. Spędzili tam trzy tygodnie, podróżując śladami polskich dzieci, które w 1944 r. zamieszkały w obozie w Pahiatua, a po zakończeniu wojny  w większości pozostały w tym kraju. Do dnia dzisiejszego żyje jeszcze około stu uczestników tamtych wydarzeń.
– To były trzy bardzo intensywne tygodnie! – mówi Marek Lechowicz. – Myślałem, że rano będziemy kręcić materiał, a wieczorem usiądziemy z Michałem i go zmontujemy. Okazało się, że jak przychodził wieczór to szybko coś zjadaliśmy, toaleta i padaliśmy, bo pracowaliśmy czasami po 14-16 godzin.
– Przerosło to moje oczekiwania – dodaje Michał Chojak. – Wiedziałem, że będzie tego dużo, ale wyjeżdżaliśmy z domu o 7.15 i wracaliśmy 22-23, non stop nagrywając wypowiedzi różnych ludzi. Było to fantastyczne doświadczenie, fantastyczna przygoda, zwiedziliśmy też kawał świata, bo ta wyprawa to w sumie 48 tys. km!
Poza zaplanowanymi wywiadami nie brakowało też zaskakujących sytuacji, jak nieoczekiwane poznanie w Auckland 85-letniej Janiny Różyckiej.
– Podchodzi do mnie kobieta i mówi coś po angielsku – opowiada Michał Chojak. – A po chwili pyta czy mówię po polsku i czy jesteśmy z Łomży? Tak, jesteśmy z Łomży, to koło Białegostoku – odpowiadam. I słyszę: ja wiem gdzie to jest, bo stamtąd pochodzę!
Okazało się, że pani Janina do 1940 r., kiedy to w wieku 12 lat z całą rodziną trafiła na Sybir, mieszkała w Łomży przy ulicy Wąskiej 48 i jest ona do dziś bliska jej sercu.
– W książkach na ten temat które czytałem nie ma wzmianki o osobie o takim nazwisku! – mówi Marek Lechowicz. – Dlatego tak nam zależało, by utrwalić te relacje. Jesteśmy przecież ostatnim pokoleniem, które może usłyszeć tę historię z ust jej uczestników.
Pomimo zgromadzenia ogromnego materiału, autorów czeka jeszcze dużo pracy nad kolejnymi etapami filmu „Człowieczy los”.
– Po nowym roku chcemy pojechać do Archangielska, na miejsce pierwszej zsyłki z Łomży na Syberię, a trzecią część nakręcić w Iranie, gdzie też trafiło dużo Polaków, w tym dzieci – mówi Marek Lechowicz. – To będzie taka swoista trylogia i moim zamierzeniem jest, by ten film wszedł do szkół jako pomoc dydaktyczna, pomagająca w poznawaniu historii Polski.
Premiera całości, podzielonej na trzy trwające 45-50 minut części, planowana jest na koniec przyszłego roku.
– Chcemy ten materiał zmontować w 4/5 tak, by 1 listopada, na wielką uroczystość z okazji 70 rocznicy przybycia polskich dzieci do Nowej Zelandii był już niemal gotowy – zapowiada Marek Lechowicz. – Wtedy pojedziemy na tę galę, dokręcimy resztę i zorganizujemy w Polsce premierę. Wcześniej pokażemy jednak ten film w Nowej Zelandii – to będzie taki nasz prezent dla tamtejszej Polonii i dzieci z Pahiatua!

 

Wojciech Chamryk

(fot. Leszek Wiśniewski)

(źródło: 4lomza.pl, pt, 29 listopada 2013 11:09 )