baner na FB LKF JSA

Wszystkim miłośnikom X Muzy, oraz tym, którzy ją tylko nieśmiało podglądają, życzę niezapomnianych doznań w czasie Łomżyńskiego Kina Festiwalowego 2014 roku. Do życzeń dołączam krótki (zdecydowanie filmowy) fragment z książki ABSURDUT, której autorem miło mi było być – rozdział: Tytulandia

Absurdut

,,Trzej Amigos odetchnęło z ulgą. Byli bezpieczni za drzwiami w murze. Trwożliwie spojrzeli, czy zdołali zamknąć za sobą drzwi. Za horyzontem majaczyła daleko od szosy; pod gwiazdą frygijską; chata wuja Toma. Stali na krawędzi; między złem, a głębokim błękitnym oceanem. Zerwany most wydał zamarłe echo. I tylko cienka, czerwona linia dzieliła ich od zmierzchu do świtu. Będąc w cienistej dolinie tylko pod osłoną nieba; między piekłem, a niebem, poczuli się zwolnieni z życia. W ich oczach szeroko zamkniętych zagościł strach; – strach na wróble – który niczym swobodny jeździec z przydrożnego baru stał się lokatorem w ich odmiennych stanach świadomości. 

– Chrystus zatrzymał się w Eboli – rzekł Zenon.
– Co? – zapytał bardziej siebie niż innych Symplicjusz.
– Całkiem spora apokalipsa – skwitował Zygfryd.

W nozdrza wdarł się słodki zapach śmierci. Chłodny powiew oceanu przywiał martwą falę i cień bestii. Zrobiło się ciemno. Czarny orzeł z brutalną siłą zadał im cios w plecy. Mocne uderzenie zrzuciło ich w czarci żleb. Gwiezdny pył pokrył kraj świata. Obrazy i dźwięki poruszając skrzypce Rotszylda wygrywały Arię dla atlety. Dusze w niewoli; małe kobietki; wiedźmy; czarownice z Eastwick i inne zmory, tańczyły w zawieszeniu: ”Ostatnie tango w Paryżu”. Kobieta w czerwieni, mająca w oku węża, ukazała między nogami; kwiat paproci i inne części intymne.

– Co mi zrobisz jak mnie złapiesz? – spytały oczy węża; – skrzydełko, czy nóżka?
Zapach kobiety wywołał żółtą gorączkę u Zygfryda. Żyleta – pomyślał.
– Przepraszam, czy tu biją? – wirus dosięgnął pięknego umysłu Zenona.
– 400 batów w twój ryzykowny interes przez 9 i 1 tygodnia – zamruczała kotką na gorącym blaszanym dachu.
– Phffft – wyartykułował Zen.
– Co taka miła dziewczyna jak ty, robi w takim miejscu? – spytał Symplicjusz.
– Jestem dziewczyną dla dwóch i powiem ci wszystko, co zawsze chciałeś wiedzieć o seksie, ale bałeś się zapytać – wyszeptało jej drżące ciało.
– Seks w wielkim mieście z rudą wiewiórką; pingwinem; lewiatanem; lemurem zwanym Rollo; różową panterą; Rudolfem czerwononosym reniferem; kormoranem; kallafiorrem; kaczorem Howardem; drzewem na saboty; kameleonem; kaktusem; kotem i kanarkiem jest niemoralną propozycją, czy obsesją; wirującego seksu? – odważył się Symplicjusz.
– Jak kochać się z Murzynem, żeby się nie zmęczyć? – dorzucił koń, który latał w pobliżu.
– Co to konia obchodzi?! – warknęła gniewnie kobieta w kapeluszu.
– Coś – odburknął Ed, koń, który mówi.… Wieczne pretensje! – i odleciał wściekły.

Absurdut2

– Dziwni towarzysze łoża– nawiązała do Symplicjusza – Miłość ci wszystko wybaczy.… Mój mały; misiu.
– Mów mi Rockefeller vel Wściekły byk alias Szalony Max – uwodzicielsko uniósł prawą brew Symplicjusz.
– Ha, Ha, Hee,, Hee, Hoo, Hoo – z głębokiego gardła; pięknej damy bez szyi, wydobył się śmiech w ciemności. Komiczne fazy śmiesznych min zmieniły jej twarz, która przeistoczyła się w bestię o milionie oczu w ślepych zaułkach; struktury kryształu. Widziadło to wybuchło 2010-cioma obrazami; miłości w czterech wymiarach. Nastąpiło lśnienie i nagłe zniknięcie.
– Ale kino – zadziwił się Zen – Kocham kino!''

Marek Lechowicz